Sposoby na sfermentowany miód

Czasami słyszę o tym, że „miód się nie psuje”. Nie jest to do końca prawdą. Miód ulega procesowi fermentacji. Niemniej jednak „zepsuty”, a właściwie  – sfermentowany miód, z powodzeniem można jeszcze wykorzystać. Nawet jeśli dochodzi do tego rzadko lub wcale – miód jest przecież pyszny, więc szybko znika! – warto, abyś poznał kilka sposobów na sfermentowany miód.

Każdy doświadczony pszczelarz wie, że miód wymaga spokoju i cierpliwości. Przede wszystkim – nie wolno miodu zebrać zbyt szybko. To główny powód fermentacji, którego człowiek nie jest w stanie naprawić. Jednak nawet w życiu doświadczonego pszczelarza bywają momenty, w których miód trzeba zebrać wcześniej niż się planowało. Powodem może być deszcz pod koniec zbiorów roślin miododajnych. Wtedy, jeśli nie zbierzemy i nie odwirujemy miodu szybciej, pszczoły zwyczajnie go zjedzą. Drugim ważnym powodem jest to, że miód może także zbyt szybko skrystalizować się w plastrach. O ile zbierając miód wcześniej, chcemy uratować ten cenny surowiec, o tyle narażamy go wtedy na szybsze sfermentowanie. Nie bez znaczenia jest też temperatura przechowywania miodu – im cieplej, tym fermentacja zachodzi szybciej. Sfermentowany miód niekoniecznie nadaje się jednak tylko do wyrzucenia – jest na niego kilka sposobów!

Jak rozpoznać sfermentowany miód?

Nie jest to trudne. Miód, który zaczyna fermentować wydziela charakterystyczny, piwny zapach. Dzieje się tak za sprawą drożdży, które w połączniu z wodą doprowadzają do tego procesu. Proces fermentacji jest procesem naturalnym i jest niejako dowodem na naturalne pochodzenie miodu. Miód zostaje wtedy zamieniony w alkohol lub ocet, przez co traci większość swoich dobrych właściwości. Zmienia się także smak i wygląd miodu. W pierwszym przypadku, smak ze słodkiego zmienia się w ostry, z owocową nutą. Wizualne oznaki fermentacji miodu to widoczna na jego powierzchni piana oraz duża ilość pęcherzyków powietrza. Świadczy to o wzmożonej pracy drożdży. Czas, po jakim może dojść do fermentacji, zależy także od rodzaju miodu. Szybciej fermentować będą zbierane wczesną wiosną miody kwiatowe oraz zbierane późno miody nawłociowe

Jak prawidłowo przechowywać miód?

Jeśli kupujemy miód ze sprawdzonej pasieki, najprawdopodobniej nie ujrzymy procesu fermentacji, zanim go spożyjemy. Z miodami z supermarketów jest różnie. Wybierając sprawdzoną pasiekę i pszczelarza, od którego kupujemy miód, mamy pewność jego jakości. Warto wspierać lokalnych pszczelarzy z jeszcze jednego powodu – jak udowodniłem jakiś czas temu, pszczelarstwo to bardzo ekologiczne zajęcie. Dlatego warto dbać o to, aby było ich jak najwięcej. A my… możemy wtedy spełnić dobry uczynek dla naszej planety 🙂

Nie bez znaczenia jest także sposób przechowywania miodu już u nas w domu. Tak naprawdę, mógłbym podać zakresy temperatur oraz najlepsze miejsce do jego przechowywania, jednak… umówmy się, – ważniejszy jest tu zdrowy rozsądek. Miód dobrze przechowywany to miód przechowywany poza mocno nasłonecznionymi i nagrzanymi miejscami. Standardowa szafka w kuchni lub piwnica to dobre wyjście. Dlaczego? Otóż im cieplej, tym proces fermentacji zachodzi szybciej. Lodówka także jest dobrym wyjściem, jeśli miód jest zamknięty szczelnie, a także w dobrej odległości od wydzielających mocny zapach produktów. Miód ma bowiem zdolność „przechodzenia” niepożądanymi zapachami. 

Do czego zużyć sfermentowany miód?

No dobrze, załóżmy, że jednak miód nam sfermentował. Zapomnieliśmy o jakimś słoiczku i nagle go znaleźliśmy lub po prostu długo go nie spożywaliśmy. Co wtedy? Otóż, sfermentowanego miodu nie trzeba wyrzucać. Można go użyć jako dodatek to wszelkich ciast oraz wypieków opartych na miodzie – co zresztą jest zgodne z prawem, przez co dzieje się tak nawet na skalę przemysłową. Jednak moim zdaniem, najlepszym sposobem na sfermentowany miód jest… miód pitny. Docenią to zwłaszcza ci z nas, którzy są „bardziej drinkowni” 🙂 

Sfermentowany miód można także wstawić do piekarnika rozgrzanego na 50 stopni. To dobry sposób na nie zmarnowanie miodu, gdyż zatrzymamy w ten sposób proces fermentacji, zabijając bakterie i drożdże. Niestety, miód straci wtedy większość swoich cennych właściwości, jednak jako słodzik, wciąż będzie lepszy niż cukier. Należy bowiem pamiętać, że cukier rozkłada się w nas dopiero dwie godziny po posiłku, zaś miód już w jamie ustnej. Przez zawartość cukrów prostych ich łatwą przyswajalność, nawet sfermentowany i odzyskany miód przyniesie nam dużo energii. 

Aby go uzyskać, należy zaopatrzyć się w odpowiednie naczynie z rurką fermentacyjną (w sieci można kupić przeznaczone do tego gąsiorki) oraz matkę drożdżową, czyli odpowiednie drożdże. Przepis jest prosty – miód gotujemy wraz z wcześniej przegotowaną wodą, zbieramy z jego powierzchni szumowiny. Następnie doprawiamy go do smaku kwaskiem cytrynowym i wlewamy do wspomnianego wyżej gąsiorka. Tak przygotowanemu napojowi należy dać trochę czasu, przechowując go w temperaturze ok. 18-20 stopni Celsjusza. Okres, po którym uzyskamy miód pitny to ok 4-6 tygodni. 

Miody pitne to prawdziwa sztuka, także polecam poszukać konkretnych przepisów w internecie. Efekt jest baaardzo zadowalający!

Miód w duchu zero waste!

Jak widać, nawet pozornie „zepsutego” miodu nie musimy się pozbywać. Możemy wykorzystać go do różnego rodzaju słodkich przyjemności. Sprawia to, że nie marnujemy tego daru, który daje nam natura i pozostajemy w duchu zero waste!

Dodaj komentarz