Najczęściej zadawane pytania w pszczelarstwie

Podczas przygody w pszczelarstwie zdarzają się pytania trochę bardziej zaawansowane. Biorąc pod uwagę, że pytanie, które dostajemy mailami i na profilach społecznościowych się powtarzają, to postanowiłem wyłonić kilka tych, które powtarzają się najczęściej. Poniżej znajdziecie listę najczęstszych pytań i odpowiedzi do nich.

1. Jakie uliki weselne są najlepsze do unasienniania matek?

Pierwsze pytanie, które wychwyciłem dotyczą ulików weselnych. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Możliwości jest kilka:

– małe uliki styropianowe Łysonia na maleńkie rameczki

– można zrobić samemu uliki weselne np. na dwie ramki nadstawowe/połówkowe wielkopolskie

– mini plusy 

W amatorskiej gospodarce pasiecznej mini uliki styropianowe takie jakie oferuje na przykład firma Łysoń są chyba najmniej wygodne. Trzeba o nie bardzo mocno dbać, trzeba pilnować, żeby się nie wyroiły, nie osłabły. Być może sprawdzają się przy produkcji matek w dużej skali natomiast jeżeli jest to te kilkadziesiąt, kilkaset matek w sezonie raczej nie polecam. 

Uliki na dwie ramki nadstawkowe czyli dwa razy po pół wielkopolskich są już dość dużym krokiem na przód, są to uliki które można utrzymać przez cały sezon, wręcz jest tam problem taki że uliki te mogą być zbyt silne, zbyt dużo pszczoły nam się będzie wygryzało i musimy bardzo w nich pilnować pokarmu ponieważ matka zaczerwia te dwie rameczki błyskawicznie, okazuje się że nie ma gdzie nie ma gdzie składać pokarmu. Trzeba pilnować tak żeby ciasto było cały czas, żeby pszczół nie zagłodzić. Jest to dobre rozwiązanie zwłaszcza na jesień, jeżeli nie chcemy utrzymywać ulików weselnych przez zimę. Wtedy składamy do jednego półkorpusu ze wszystkich ulików, robimy z nich bądź samodzielną rodzinę bądź dołączamy do innej rodziny, która jest z jakichś powodów nieco słabsza. 

Mini plusy jak dla mnie są rozwiązaniem najbardziej wygodnym, tak naprawdę po zasiedleniu niewielką ilością pszczół te uliki są niemal bezobsługowe. Oczywiście musimy kontrolować stan pokarmu natomiast jest to dużo łatwiejsze niż w poprzednich modelach. Dodatkowo bez specjalnych problemów możemy takie uliki zazimować, czyli od wiosny kolejnego roku mamy uliki mini plus gotowe do przyjęcia nowych matek do unasieniania.

2. Jak przełożyć pszczoły z mini plusa do ula wielkopolskiego?

Jeśli to jest po zakończeniu okresu, kiedy unasieniamy w nich matki, to po prostu łączymy te ule.  Na ul, do którego chcemy dołączyć miniplusa nakładamy zamiast powałki folię z wyciętym otworem. Nakładamy na niego miniplusa i skuteczność przyjęcia matki jest niemal 100%. Można jeszcze położyć na ten otwór gazetę, ale pszczoły będące w miniplusie bronią matki, więc jest to bardziej dmuchanie na zimne niż konieczność.

3. Jaki typ ul wybrać?

Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie, jeśli chodzi o rodzaj materiału lub wysokość ramki. Jedna odpowiedź jest tylko w kwestii konstrukcji. Tu polecam ule stojaki – wielokorpusowe. Obsługa pszczół na leżakach lub leżakach kombinowanych (czyli dokładamy ramki i w szerz i w górę) jest bardziej czasochłonna i nie bez przyczyny jest tych uli wśród pszczelarzy coraz mniej. 

Jaki typ? Taki typ ula, który będzie pasował pszczelarzowi, do każdego typu ula trzeba dopasować swoją gospodarkę, zgrać to z terenem który mamy, z układem pożytkowym, który mamy. Ule korpusowe są na tyle plastyczne, że dowolny ul korpusowy może spełniać nasze wymagania. Musimy sobie zdać sprawę, że to, że ul jest dobry dla pszczół to jest jedno, ale z drugiej strony my jako pszczelarze musimy w miarę komfortowo móc ten ul obsługiwać. 20-30 letni pszczelarz może targać korpusy, trzydziestokilogramowe miodnie z uśmiechem na ustach. Pszczelarz 50-60 letni już może mieć z tym problemy nie mówiąc o szkodach jakie są robione na przykład dla kręgosłupa przy pracach z tak ciężkimi korpusami. Ja zdecydowałem się w swojej gospodarce na ul wielkopolski, ale w układzie jeden korpus gniazdowy i pół nadstawki w takiej ilości w jakiej trzeba, czasami są to trzy pół nadstawki czasami cztery pół nadstawki po prostu tak jak sytuacja w ulu sytuacja pożytkowa tego wymaga. Są głosy czy pojawiają się głosy, że no przecież ul wielkopolski jest ulem ciasnym, że się pszczoły roją i tak dalej i tak dalej, no ale znowu przecież nikt nam nie każe trzymać gniazda tylko na jednym korpusie, nie ma żadenego problemu z tym, żeby gniazdo trzymać na półtorej korpusu. Taki mam też plan. Zmienić wszystkie pełne korpusy wielkopolskie na półkorpusy i trzymać rodnie na 3 półkorpusach. Ale tak jak powiedziałem na początku to zależy od pszczelarza od tego co chcemy otrzymać od naszych warunków. W naszej Wielkopolsce nie ma dużych potężnych pożytków (poza rzepakiem), to są pożytki raczej krótkie raczej niewielkie, więc przy takich pożytkach przydają się dobrze jest mieć małe nadstawki, małe miodnie. Koledzy, którzy gospodarują tak że mają w mojej okolicy jako miodnie pełny korpus wielkopolski często mają sytuację taką, że pół ramki jest poszyte miodu, ale pod spodem jest dalej składowany nakrop dalej to wszystko się leje, dalej nie mogą takich ramek odwirować. Ja w tej samej sytuacji mam założone już dwa pół korpusy wielkopolskie, gdzie górny pół korpus już jest zasklepiony to jest to górne pół ramki u nich i ten mogę spokojnie odwirować, dolny lejący się dalej zostaje w ulu więc jest to duże ułatwienie w gospodarce. Oczywiście jeśli wywieziemy ule na rzepak i będzie to dobry rok, to tych półnadstawek może być 6 -7, to dużo ramek, ale coś za coś. Czyli wybieramy sobie ul bardziej ul korpusowy bardziej pod swoje możliwości pod swoje potrzeby, a pszczoły tak naprawdę w tych uli będą sobie żyły, będą miały się dobrze, od pszczelarza zależy jakie im stworzymy później w danym typie ula warunki bytowe. 

Młodemu pszczelarzowi trudno ocenić, co jemu będzie pasować. Wtedy może zdecydować się na taki ul jaki ma jego nauczyciel.

4. Z jakiego materiału wybrać ul?

Dla mnie sprawa jest prosta. Wybieram to co jest dla mnie wygodniejsze – lżejsze. Legendy o oddychającym drewnie, o złu wszelakim z poliuretanu, styropianu itd. do mnie nie trafiają.  Jeżeli ktoś mi mówi o oddychającym drewnie i później pokazuje ul drewniany pomalowany wieloma warstwami farby olejnej, a w środku jeszcze włożona styropianowa izolacja termiczna, to idea oddychania drewna gdzieś uciekła. Na marginesie dodam, że ściany nie oddychają. Są lub nie paroprzepuszczalne. Oczywiście ule styropianowe/poliuretanowe wymagają nieco innego podejścia do wentylacji, ale wynika to z tego, że te ule same w sobie są po prostu bardziej szczelne; są bardzo dobrze spasowane, nie maja szczelin technologiczno-konstrukcyjnych tak jak jest to w ulach drewnianych. Musimy wtedy zapewniać zwiększoną wentylację w inny sposób. To można porównać do tego gdy do starego typu okien okien. Przez nieszczelności, które w nic są zachodzi dodatkowa wentylacja. Jeżeli w to samo miejsce, w tym samym budynku wstawimy okna z tworzyw sztucznych to się okazuje że pojawia się wilgoć, pojawia grzyb. Pojawia się bo zmieniliśmy jeden element, ale cała reszta wentylacji nie została zmieniona. 

Wracając do materiałów. Drewniane ule i poliuretanowe/styropianowe są dobre. Kwestia tego jaki materiał jest bliższy pszczelarzowi. Jedynym materiałem, do którego mam pewne wątpliwości to styrodur. Wiąże się to wyłącznie z tym, że jest to materiał miękki i mało odporny na zgryzanie i uderzenia. Mam te ule w pasiece. Pszczołom nie robi różnicy czy to poliuretan, czy styrodur, ale ja widzę, że trwałość tych uli jest bardzo niska. Podsumowując ten temat – mam w pasiece swoje stare ule drewniane ocieplane, mam ule styropianowe od Łysonia, poliuretanowe od Burnata. W każdym z tych uli pszczoły trzymam pszczoły. Mają się dobrze i jak gdyby wpływ materiału, z którego ul jest zrobiony przy mojej gospodarce, jest po prostu pomijalny.

5. Jakie pszczoły na początek?

Jakie pszczoły na początek pszczelarzenia? W tej kwestii odpowiedź jest jedna. Mają to być pszczoły łagodne. Są takie podejścia, gdzie ostre pszczoły na początek, to się nauczy pracować i potem jest spokój i sobie ze wszystkim da radę. Nie jestem zwolennikiem takiej filozofii. Pszczoły łagodne, czyli tak naprawdę większość pszczół, które są w obrocie handlowym u nas. Raczej wystrzegałbym się od pszczół, czy matekod tzw. „starego pszczelarza”, który ma pszczoły od dawna, nigdy nie wymieniał matek, one same mu się wymieniają, same mu robią ma super pszczoły. Owszem nie wykluczone, że ta jego pszczoła będzie dobra dla niego. Dla tego pszczelarza, który jest nauczony do pracy z ostrymi pszczołami. Nie jest to jednak dobra droga dla młodego adepta pszczelarstwa. Rasa Krainka załatwia tutaj sprawę niezależnie od linii, która wybierzemy. Są linie trochę mniej łagodne, trochę bardziej łagodne, ale uważam, że przeciętna krainka da przyzwoity efekt. Można z nią pracować nawet zaczynając tą swoją karierę pszczelarską.

6. Od czego zacząć pszczelarstwo?

Temat dość trudny, bo co pszczelarz to inna ścieżka rozwoju. Zacząłbym od znalezienia pszczelarza, który mnie poprowadzi. Może od takiego, od którego kupię pszczoły, który będzie się mną w jakiś tam sposób opiekował przez co najmniej kolejny sezon. Czyli taki, żebym mógł się z nim skontaktować, miał się od kogo dowiedzieć podstaw. To jest możliwe w niewielkiej skali, duży producent odkładów/pakietów nie może sobie pozwolić na tego typu działanie, bo by nie zarobił. Dzięki takiej osobie dostajemy nie tylko wiedzę, ale też pewne schematy pracy. Work flow wypracowany przez tego pszczelarza nie oznacza, że będzie to super najbardziej optymalne rozwiązanie jakie może być. Natomiast na pewno w tych pierwszych krokach w tym pierwszym roku pierwszym sezonie będzie takie rozwiązanie bardzo pomocne.

8. Skąd wziąć pszczoły na początek?

Podobnie jak z innymi rzeczami – trzeba je kupić jako pakiet lub odkład od pszczelarza. Czasem zdarza się, że ktoś daje początkującym odkład dla zachęty. Ważne, żeby to nie była anonimowa osoba, ponieważ ważne jest, żeby pszczoły były zdrowe i przyzwoicie łagodne. Wtedy macie już pół sukcesu pszczelarskiego za sobą.

9. Skąd czerpać wiedzę o pszczelarstwie?

Pierwsze podstawowe źródło to są książki, po prostu trzeba czytać. Nie jedną książkę, nie wystarczy przeczytać gospodarkę pasieczną i już wiemy wszystko. Na forach nam zaczną mówić, że to wszystko jest przestarzałe do wyrzucenia na śmieci na przemiał. Trzeba przeczytać kilka pozycji książkowych lub skorzystać z kursu. Jak później zaczniemy troszeczkę bardziej się już specjalizować no to coś o wychowie matek może i coś o produktach pszczelich. Książki ze względu na ich cykl wydawniczy mają wiedzę ugruntowaną, ale jednak sprzed pięciu, dziesięciu, piętnastu lat. W niektórych zakresach działalności ta wiedza może się zmieniać, może być nieaktualna. Natomiast z każdej z tych książek możemy wyłuskać rzeczy dla nas wartościowe, które są ponad czasowe. Żeby być na bieżąco z nowinkami pszczelarskimi, z nowymi odkryciami dobrze jest zaprenumerować sobie jakieś czasopisma pszczelarskie. Ja prenumeruję pszczelarza polskiego. Jest to prasa, z którą powinniśmy być na bieżąco. Często są artykuły, które nas prowadzą miesiąc po miesiącu, co mamy robić w pasiece jakie są podstawowe czynności do wykonania na różnych typach uli.

Drugie źródło, to obszar Internetu, który jest zarówno skarbnicą wiadomości, ale jednocześnie jest bardzo zdradliwym źródłem informacji. Dość dobrym poważaniem cieszy się forum Ambrozja. Można tam znaleźć trochę informacji, można znaleźć kontrargumenty czy opinie. Nie oznacza to, że trzeba się ze wszystkim zgadzać. Można wyczytać mnóstwo sugestii, mnóstwo informacji, czego szukać w innych źródłach jak podejść do danego problemu. Problem pojawia się jednak, jeśli podczas rozmowy w danym temacie pojawia się zbyt dużo rozwiązań.

Kolejnym miejscem, gdzie możemy szukać informacji w Internecie jest oczywiście YouTube. Możemy na nim znaleźć sporo wartościowych rzeczy, ale niestety jak zwykle są one ukryte i poprzeplatane filmami, na które nie warto tracić czasu. Dobry kanał to np. „Pasieka Marcyś”. Bardzo dużo informacji przekazywanych z dbałością o to, żeby przypadkiem nie zrobić krzywdy pszczołom. Przeglądając filmy innych autorów na YouTube radzę podchodzić bardzo ostrożnie do autorów, którzy wszystko wiedzą, są najlepsi, w każdej dziedzinie wypowiadają się jako autorytety medialne. Czy można znać się na wszystkim na takim poziomie, żeby uchodzić za specjalistę w każdej prezentowanej dziedzinie?

Podsumowując: książki, czasopisma jako podstawę, później w takiej hierarchii dobre fora internetowe, później informacje na dobrych kanałach na YouTube.

Te wszystkie treści można zastąpić jednym kursem, dzięki któremu młody adept uniknie stresu związanego z natłokiem różnych informacji. Dodatkowo kurs ten pokazuje rodziny pszczele w różnej sile. Dzięki książkom i YT nie da się zobaczyć czym różni się rodzina silna i słaba. Tak oglądając i czytając wiele godzin nadal nie będzie się wiedziało co się ma w swoim ulu. Nasz kurs jak zostać pszczelarzem daje nie tylko wiedzę, ale umiejętność oceny swojej rodziny.

10. Czy można zaglądać zimą do uli?

Jeżeli nie ma potrzeby, to nie zaglądamy. Nie zaburzamy pszczołom spokoju. Niech one sobie w tych kłębach siedzą, niech czekają do wiosny. Jeżeli jest taka potrzeba, czyli na przykład nie ma pewności, czy jest wystarczająca ilość pokarmu, to i tak nie zaglądamy do ula, bo nie jesteśmy w stanie pomóc. Chyba, że ma ktoś ramki z pokarmem, którymi może uzupełnić zapasy.

Jeśli ktoś chce się nauczyć i zobaczyć raz jak wyglądają pszczoły w kłębie w zimie, to trzeba podejść do ula otworzyć go,  nie grzebać przy ramkach, zamknąć ul i koniec. 

Dodaj komentarz