fbpx

Miodobranie – wyobrażenia kontra rzeczywistość

Trudno jest podchodzić bez oczekiwań do tych „najważniejszych” dni w roku – tak jak trudno nie mieć oczekiwań dotyczących prezentów na gwiazdkę, wakacji lub ogólnie realizacji naszych planów.

A jednak w wielu przypadkach byłoby wskazane ich nie mieć. Na przykład przed miodobraniem.

Po przezimowaniu pszczół – tym najważniejszym w fachu pszczelarza zadaniu (mówi się, że pszczelarzem staje się, gdy się przezimuje rodziny pszczele), zaczyna się myśleć o tym, żeby pszczoły mogły jak najszybciej dojść do formy przed kwitnieniem głównych pożytków, czyli roślin, które obficie nektarują, jak rzepak, wiosenne kwiaty, lipa. Tworzy się taka presja „na wynik”. Chcąc nie chcąc tak jest. Tu nie chodzi o potencjalne zyski, tylko takie poczucie satysfakcji, że robi się coś dobrze. Wiąże się to ze stresem, który oczywiście wytwarzamy sami. Dogląda się więc te pszczoły i przeżywa huśtawkę nastrojów, bo przeglądając ul za ulem w jednym jest dobrze, w innym świetnie, a w kolejnym źle lub jeszcze gorzej. Dlaczego?

Któż to wie. Przecież wszędzie robimy dokładnie to samo. Najgorzej jest, kiedy przyjeżdża się do pasieki, zagląda do pierwszego ula, a tam bach – dramat. To podcina skrzydła. Później, przy kolejnych ulach, już się wraca do siebie. Ostatnio nawet rozmawiałem z tatą, żeby przestawić ule w taki sposób, żeby pierwsze i ostatnie na pasiece stały ule z najlepszymi rodzinami, żeby przyjemnie zaczynać i kończyć przeglądy.

Póki co ule stoją według pierwotnego ustawienia.

Jednak presja trwa – obserwowanie pogody, zmienność siły rodzin, matka (królowa) gdzieś zniknęła albo nie znika, ale nie składa jaj, albo składa, ale nie takie. To trwa do czasu, kiedy nadchodzi miodobranie.

miodobranie pasieka smakulskichCo się wtedy dzieje? Zabieramy z pasieki ramki z miodem* do pracowni i tam przygotowujemy się do odwirowywania** miodu.

I co? Bez względu na to czy zbiory są owocne, czy nie – presja mija. Nadchodzi ukojenie. Bierze się pierwsze ramki i odsklepia wosk (czyli takim specjalnym widelcem/nożem zdejmuje się wosk, którym pszczoły zamknęły komórki z miodem – zrobiły to, żeby go zabezpieczyć przed wilgocią***). Przed nami dużo pracy –  kilkaset ramek do chwycenia po kilka razy – ale przychodzą dzieci i żony i już jest spokojnie. Każdy próbuje odsklepin (ten zdjęty wosk z resztkami miodu, propolisem, pyłkiem – świetny na masaż dziąseł, odkażenie jamy ustnej i dla całego organizmu), ciamcia, żuje i wypluwa resztki wosku. Dzieci wkładają palce w lejący się miód, żeby go jeszcze dokładniej spróbować (po ichniemu „dospróbować”). Degustatorzy zachwalają jakość i smak miodu – wszak z nie jednego pieca chleb jedli 🙂 Bez względu na ilość miodu czuć radość i satysfakcję.

Co dalej? Nadal zostaje kilkaset ramek do odwirowania. Przed nami pracy na cały dzień albo i nockę. Nie możemy tego rozłożyć na kilka dni, ponieważ istnieje ryzyko, że miód skrystalizuje w komórkach plastrów. Wtedy już go nie odwirujemy. Robimy więc wszystko od razu.

Kolejne wizyty w pasiece to będzie robienie odkładów, czyli tworzenie nowych rodzin pszczelich i kolejne radosne chwile. I kolejne oczekiwania 😊


*Ramki z miodem można wziąć, chwytając każdą po kolei i omiatając miotełką pszczoły lub przyjechać dzień wcześniej i włożyć między korpusy ula (między piętra) specjalną przekładkę, dzięki której pszczoły wyjdą z górnej kondygnacji, ale już nie wejdą z powrotem.

**Wirowanie – włożenie ramek z miodem do okrągłego urządzenia zwanego miodarką. Takie ramki zaczyna się kręcić, a siła odśrodkowa sprawia, że miód jest wyrzucany na ścianki. Później spływa po nich na dół i miód leci wprost do naczynia.

***Miód nie znosi wody – kiedy się do niego dostanie woda, to fermentuje. Dlatego nie powinno się zostawiać go z odkręconą nakrętką, ponieważ ma zdolności przyciągania i wchłaniania pary wodnej z otoczenia. I UWAGA!!! Miód to nie jest paliwo, jego nie da się CHRZCIĆ. Co innego czcić, to i owszem.

Jeśli miód jest rzadki, nie krystalizuje to znaczy, że były do niego dodawane jakieś syropy (w sumie nawet nie wiem co dokładnie), ale nie woda.

Dodaj komentarz